Ja nie wiem, jak to możliwe, że do tej pory nie zwracałam na nie uwagi. Chyba straciłam nadzieję, że istnieją rośliny, które w moich rękach przetrwają. Bardzo lubię kwiaty i rośliny, ale po wielu nieudanych próbach utrzymania ich przy życiu, uwierzcie, naprawdę wielu, nie miałam już odwagi, aż do ostatniej soboty. Podczas warsztatów, które współprowadziłam w Decoroom (o tym już w następnym poście) zobaczyłam dwie rośliny, które mnie zachwyciły. Wracając do Sopotu zastanawiałam się jak się nazywają. Jak się okazało – SUKULENTY. 

W poniedziałek rano zadzwoniłam na giełdę kwiatową w Gdańsku i trafiłam na osobę, która poleciła mi kontakt z właścicielami i wizytę w Kaktusarni, w Rumi. Kaktusarnia to hodowla i największy zbiór kaktusów w Polsce prowadzony od lat 60-tych przez Państwa Łucję i Andrzeja Hinz. Na początku nasiona trafiały do nich od marynarzy, licznie zamieszkujących okolicę. W tej chwili w szklarniach znajduje się ponad 5000 gatunków. Po dzisiejszym spotkaniu mogę powiedzieć, że to miejsce to przykład połączenia pasji, serca i ciężkiej pracy właścicieli i gorąco polecam Wam tam wizytę.

Kaktusarnia, ul. Partyzantów 2, Rumia

Ta szklarnia to jedna, wielka szkółka, a ilość sukulentów i kaktusów oszałamia. A wiedzieliście, że wszystkie kaktusy są sukulentami, ale nie wszystkie sukulenty są kaktusami?

Sukulenty to rośliny dla zabieganych, zapominających i często podróżujących – czyli dla mnie!!!
Generalizując preferują rozproszone światło, wysoką temperaturę i podlewanie raz w tygodniu w okresie od marca do listopada, a zimą niższe temperatury i podlewanie raz na kilka miesięcy. 

Havorthia

Echeveria

Dodam jeszcze, że sukulenty, to rośliny, które wyglądają bardzo estetycznie, a dzięki swoim formom świetnie udekorują każde wnętrze. Mi najbardziej pasują do wnętrz nowoczesnych, skandynawskich i i industrialnych.

a to kilkuletni “maluch” wcale nie rosną tak szybko, jak myślałam

kwitnący kaktus

Nie mogłam sobie odmówić zrobienia zdjęć tym dwóm, cudownym taboretom, które służą właścicielom w szklarni. A nie dalej jak w sobotę mówiłam o marokańskich i etnicznych dodatkach.
Pozdrawiam, Kasia