Do Polski dotarła moda na płytki heksagonalne. Są “mody”, które wolałabym, żeby nie docierały, ale ta akurat bardzo mnie cieszy. Pierwszy raz zobaczyłam te płytki na żywo 20 lat temu w Nowym Jorku, a że przez okres prawie dwóch lat średnio raz w miesiącu zatrzymywałam się w tym samym hotelu, regularne oglądanie zamieniło się w sympatię, która nigdy nie minęła. Cieszę się, że heksagony (czyli sześciokąty) i oktagony (ośmiokąty) są już dostępne prawie w każdym większym salonie z płytkami i choć ceny nadal są wysokie, to wiem, że za pół roku będą dostępne dla szerszego grona. Ja sama planuję inwestycję, której remont ruszy po wakacjach, gdzie na pewno będą heksagony. Warto też zaglądać na blog Karoliny, która już planuje takie płytki (więcej przeczytacie tutaj). Mam nadzieję, że wkrótce zaczną pojawiać się polskie wnętrza i łazienki z wykorzystaniem tego materiału, a na razie zobaczcie jak wiele ciekawych możliwości daje ten kształt.

Żródło: tutaj